Tour de Run

Wyprawy biegowe w Polsce i Europie.

Zobacz gdzie byliśmy i gdzie możesz się z nami wybrać niebawem.

Karkomaniak

Strona dla wszystkich miłośników Karkonoszy!

 

 

"Chcemy zwiedzać świat. I to biegiem!

Europa, Azja, Ameryka? Dla nas nie ma granic!

Nasz cel - obiec cały świat! Przyłącz się do nas i rozpocznij przygodę swojego życia!"

Tour de Run

 

  

Niesamowity 2016! Zobacz podsumowanie!

Cały rok ujety w 5 minutach!

Kalendarz wypraw. Przyłącz się!

Gotowy na wyzwanie? Dowiedz się więcej!

Zgarnij nagrody! Konkurs fotograficzny "Karkonoski Obiektyw"

Kręgosłup to nasz filar. Tutaj dowiesz się jak o niego dbać

Niesamowity 2016 rok zamknięty w 5 minutach

Tour de Run i Przyjaciele w Tatrach

kobieta z żelaza. bieg po krętych ścieżkach życia

piękne wspomnienia z ultramaratonu

3 x Śnieżka = 1 x Mont Blanc

Nie jest łatwo powrócić do rzeczywistości po tak wspaniełej przygodzie... Jedyne co trzyma nas przy życiu to fakt, że kolejne biegowe i górskie wyprawy przed nami.

Wyruszyliśmy w czwartek - i to była najlepsza decyzja! Dwa dni spędzone na szlakach były dobrą aklimatyzacją i pozwoliły zanużyć się w tej górskiej atmosferze. Trochę przez przypadek przeszliśmy wszystkimi szlakami jakie czekały nas na Ultramaratonie w sobotę - i zrozumieliśmy jakie wyzwanie nas czeka. 

Pokonaliśmy wszystkie trzy dystanse. Chłopaki spisały się na medal! Szymon - 33 km i dwa razy zaliczona Śnieżka no i Michał - czlowiek z żelaza - 57 km i trzy razy na Śnieżce. Moje 17 km i raz zdobyty szczyt pozostawiły nie ukrywam lekki niedosyt. Ale cały bieg to wielka lekcja pokory! Tego po prostu nie da się opisać. Upał jak cholera - ponad 30 stopni i niewiele cienia. A jak cień i las - to parno. Nikt też nie biegł sam - wokół każdego biegacza rój much. Te paskudy skutecznie wkurzały w miarę upływu kilometrów na trasie. Przyklejały się do spoconego ciała i człowiek z nadzieją wyszukiwał górskiego strumyka. Kiedy wreszcie stanąłeś (pierwszy, drugi bądź trzeci raz) na Śnieżce - wcale nie było łatwiej... Strome zbiegi po kamienistych i piaszczystych drogach dały popalić naszym nogom. 

Na mecie panowała euforia! To zresztą widać na zdjęciach w wkrótce także na naszym filmie :)

Zimne piwo smakowało jak nigdy wcześniej i pozoliło na chwilę zapomnieć o bólu. W końcu jest on chwilowy a duma trwa wiecznie!!!

I może dobrze, że nogi bolą... przypominają nam jacy jesteśmy ZAJEBIŚCI ;) !!!!!!!!!!!!!!!

smacznego?!? zastanów się dobrze zanim spróbujesz...

jak biegać interwały

Jak biegać i ile odpoczywać?

- przede wszystkim pomiędzy zwiększonym wysiłkiem, kiedy dajesz z siebie wszystko - nie stój, a już na pewno nie siadaj!!! Musisz się ruszać. Serce o wiele łatwiej wpompuje więcej krwi kiedy stoisz - wykorzystuje wówczas twoje nogi jak wielkie pompy.

- interwały śreniointensywne

biegniesz 1,5 km w maksymalnym tempie w jakim biegasz 10km i następnie odpoczywasz tyle samo czasu ile biegłeś te 1,5km  (maszerując bądź biegnąc powoli) 

 

- interwały intensywne

biegniesz 800m w maksymalnym tempie w jakim biegasz 'piątki", a następnie odpoczywasz biegnąc powoli dwa razy dłużej niż pokonywałeś dystans 800m

 

- interwały bardzo intensywne

biegniesz 200-400m w swoim maksymalnym tempie, a następnie odpoczywasz trzy razu dłużej - cały czas będąc w ruchu

 

Interwały nie tylko pomagają schudnąć. Przede wszystkim nabierasz siły i umiejętności radzenia sobie z wyczerpanym organizmem, kiedy tętno jest bliskie maksymalnemu. 

Później w czasie zawodów wiesz już jak reagować w skrajnym sytuacjach. Wiesz jak nie stawać - tylko zwolnić tempo na jakiś czas by później znowu ruszyć do walki!!!

co jeść i kiedy biegać by schudnąć

KIEDY BIEGAĆ?

- jeżeli biegasz wieczorem organizm w pierwszej kolejności wykorzysta energię ze spożytych w ciągu dnia węglowodanów

- przez pierwsze 20-30 minut organizm w 80% korzysta z energii z węglowodanów a w 20% z tkanki tłuszczowej

- po 30 minutach treningu - proporcje się odwracają (zatem trening musi być dłuższy niż 40 minut)

- rano nie wolno biegać na czczo - wówczas energia zostanie pobrana z białka (a więc spalamy własne mięśnie)

- aby trening był efektywny najlepiej biegać rano po zjedzeniu banana lub kilku kostek czekolady

CO JEŚĆ PO TRENINGU?

- pierwszy 'strzał' po treningu powinien składać się węglowodanów i białka - najlepszą opcją jest koktajl z jogurtu naturalnego i dwóch bananów

- po godzinie możemy sięgnąć po pełnowartościowy posiłek

- jeżeli biegasz wieczorem - warto ograniczyć ten drugi posiłek a już na pewno pozbawić go węglowodanów, które po prostu odłożą się w postaci tłuszczu

INTERWAŁY CZY TRENINGI TLENOWE

- dla początkujących najlepsze są treningi w tzw. strefie tlenowej (a więc w takim tempie by móc swobodnie rozmawiać)

- dla osób dla których bieganie nie jest już nowością dobre są interwały.

- największą zaletą interwałów jest doprowadzanie organizmu do zwiększonego zapotrzebowania komórek na tlen. Ten niedobór może być uzupełniany nawet do 48h po treningu poprzez spalanie tkanki tłuszczowej

pij polską wodę latem!

W tym roku po raz pierwszy światowa sprzedaż wody butelkowanej przebije wynik napojów gazowanych, choć obie będą rosły - ogłosiła firma badawcza Canadean.

"Spożycie wody w Azji i Europie Zachodniej już przewyższa spożycie napojów gazowanych, a w tym roku dołączy do tego grona również Europa Wschodnia" - mówi Fiona Baillie, analityk Canadean.

Pod tym względem jesteśmy zdecydowanie w zachodniej części kontynentu. W zeszłym roku kupiliśmy 2,2 mld litrów napojów z bąbelkami i prawie 3,4 mld litrów wody. Mimo to - inaczej niż na Zachodzie - dynamika sprzedaży w Polsce tej drugiej ma nie zwalniać. W 2018 r. woda pod względem spożycia ma przebić piwo - obecnie najpopularniejszy z napojów.

Na rynku debiutują kolejni gracze, niekoniecznie wyspecjalizowani w produkcji wody. Zdaniem Bogdana Szladewskiego - wiceprezesa firmy Uzdrowiska Kłodzkie - Grupa PGU, producenta Staropolanki oraz Wielkiej Pieniawy, w tej części napojowego rynku jest już bardzo ciasno i nie ma miejsca dla nowych marek.

źródło: http://www.portalspozywczy.pl/ 

plank - nowy rekord świata

jest nowy rekord świata w popularnej 'desce' George Hood - emerytowany wojskowy wytrzymał w tej pozycji.... 5 godzin!

dla nas kilka minut to całkowity szczyt marzeń... no cóż - jeszcze wiele treningów przed nami ;)

tour de bus - co za moc!

zamknij oczy i nie bój się marzyć...

deszczowy hamburg maraton

wróciliśmy!!! Hamburg i Ibiza zaliczone!

10 niesamowitych dni za nami! Ponad 63 km w nogach, a w sercach mnóstwo wspomnień.

Hamburg zachwycił swoją niemiecką precyzją w orgaznizacji maratonu. 26 000 biegaczy to nie lada wyzwanie, któremu sporostał perfekcyjnie! Punkty żywieniowe na trasie były świetnie zaopatrzone, ale i tak największą rolę odegrali kibice! Według szacunków na trasie było ich od 100 do 150 tysięcy! Całe rodziny (pomimo ulewnego deszczu) kibiciwały, grillowały i pifkowały wzdłuż trasy! Atmosfera była po prostu genialna! Nie dziwi zatem fakt, że niektórzy z nas pokusili się o kolejne życiówki ;)

 

Wprost z Hamburga polecieliśmy na Ibizę by po czterech dniach odpoczynku stanąć na starcie półmaratonu. Ciężko nawet porównywać wielki, deszczowy maraton z kameralnym biegiem przez wyspę w 30stopniowym upale! 

Ważne, że nie zabrakło wody i hiszpańskiego entuzjazmu! A największą nagrodą była wspaniała meta w Eivissa, na którą wbiegliśmy z polską flagą!

Niektórzy z nas spełnili nieoczekiwanie swoje marzenia spotykając przy piwie kultowego Dj'a Tiesto!

Tutaj po litrach wypitych mohito i San Miguel nikt nawet nie próbował powalczyć o życiowe wyniki ;)

Poniżej kilka zdjęć - a już niedługo - relacja filmowa!

 

a miało być zwykłe 2 dyszki... ;)

ból jest chwilowy. duma trwa wiecznie.

Tour de Run w telewizji śniadaniowej

gdybyście się wahali czy jechać z nami... ;)

Zdjęcia wykonał jak zawsze niezastąpiony Radek Kołpowski!

Zajrzyjcie na jego stronę http://www.lisografia.pl/ i przekonajcie się jaki ma talent!

back to life! back to reality!

Jesteś gotowy podjąć wyzwanie Tour de Run 2015?

Odważ się! Sprawdź w kanledarium biegów!

zima zaskakuje nie tylko drogowców ;)

ach to parcie na szkło ;) a oto cała prawda...

jesteśmy Ultrasami! yeah!!!

Wracamy! I to w pełni ustatysfakcjonowani!

Wszyscy daliśmy radę!

45km zimą po górach za nami!

 

Cóż to oznacza?!? Że jesteśmy ULTRAMARATOŃCZYKAMI!

 

Relacja już wkrótce :)

maraton bieszczadzki i bieszczadzka dycha! zostały ostatnie miejsca!

Kochani!
Już niebawem, Zimowy Maraton Bieszczadzki!
Maraton, o którym już wspominaliśmy.To ten w górach, śniegu i mrozie.
Start biegu odbędzie się w niedzielę, 25 stycznia o 7:20 (wschód Słońca).
Jeśli się ktoś wybiera, to czasu, by się zapisać coraz mniej!

 

 

Jakby co, to mamy jeszcze wolne miejsca w BUSIE!
Wyruszamy z Poznania w Piątek 23.01.2014. do Cisnej.
Powrót tą sama drogą w Poniedziałek 26.01.2014.
Info - http://maratonbieszczadzki.pl/
kontakt - http://www.tourderun.com.pl/

Trasa Zimowego Maratonu Bieszczadzkiego wiedzie z centrum Cisnej, fragmentem Wielkiej Obwodnicy Bieszczadzkiej w stronę Komańczy, od Żubraczego stokówką wokół masywu Hyrlatej, do Majdanu i dalej stokówką do Karczmy Brzeziniak w Przysłupie i powrót stokówką do Cisnej.

Pozdrawiamy!

 

Zadzwoń! 608 653 066 - Szymon

nie spać! biegać! zwiedzać!

run & fun! karkonosze 2014

Była chwila ciszy z naszej strony - całą energię pochłonął nasz obóz kondycyjny w Karkonoszach!

Jak było? Zobaczcie sami!

 

nocą na poligonie

Czasami trzeba przełamać rutynę i spróbować czegoś nowego!

Wczoraj w nocy - ok 23.00 wyruszyliśmy w trasę. Musieliśmy pokonać 10km po lesie - a dokładniej po poligonie wojskowym.

Przyznajemy szczerze, że do biegania nocą (szczególnie w dziczy) trzeba przywyknąć - wszędobylskie świecące w ciemnościach oczka i dziwne odgłosy sprawiają, że ma się ciarki na plecach. Ale przynajmniej dzięki temu tempo jest doskonałe!

Jeżeli marzą się wam ultramaratony, biegi górskie i wielkie wyzwania - spróbujcie sami!

Warto!!!

Mikołaje na start!

Było nas ponad 3500!!! I to nie tylko Świętych Mikołajów ale także reniferów, misi polarnych, elfów i innych pozytywnie zakręconych!

 

Było wspaniale! Całą relację zobaczcie na naszym FB!

było zimno! było warto!  jogging nad morzem

nadludzie. anton krupicka.

Od razu zwrócił naszą uwagę! Podczas gdy my mozolnie wspinaliśmy się w czerwcu na wierzchołek Mt Blanc z trudem stawiając kolejny krok z 18kg sprzętu na plecach – nagle pojawił się on. Wyglądał jakby zabłądził wprost z australijskiej plaży. Bardziej przypominał surfera niż biegacza. Ale nie będę ukrywała – to był miły widok ;)

Amerykański ultramaratończyk urodzony w 1983 roku w USA. Jego charakterystyczna broda, długie włosy i opalenizna sprawiają, że jest rozpoznawalny na całym świecie. Szczególnie ze względu na swoje osiągnięcia, mimo bardzo młodego wieku jak na ultrasa. Jest zwycięzcą takich biegów jak Leadville 100 (160km granią gór, wygrał go dwukrotnie) the Miwok 100K (100km, 3050m przewyższenia) the Rocky Raccoon 100 Miler (160km, Teksas) the Collegiate Peaks 50 Miler(80km szczytami gór), the White River 50 Miler( 160km, Anton był najmłodszym uczestnikiem) i wielu innych ultramaratonów.

 

 

Antona zawsze wyróżnia się wśród biegaczy swoim mminimalistycznym podejściem do wyposażenia podczas biegów. Zazwyczaj biega wyłącznie z szortach, bez koszulki, z opaską na głowie.

Bez względu na trudność biegów pokonuje każdy dystans w lekkim obuwiu (w momencie pojawienia się np. śniegu obwiązuje je łańcuchami). Niespecjalnie przykłada także wagę do swojej diety – mówi, że je to na co ma ochotę. Podczas biegów pije wodę, uzupełnia ją solą i żelami a w momentach krytycznych zawsze ma przy sobie…colę! (i już za to go uwielbiam!)

Chociaż początkowo rzucił studia – aby zostać zawodowym biegaczem – powrócił do studiowania i obecnie jest magistrem takich kierunków jak kultura fizyczna i filozofia, a także od 2006 roku – geologii.

 

Obecnie coraz bardziej angażuje się w biegi górskie, których największym wyzwaniem jest pokonywanie przewyższeń i trudnych etapów wspinaczkowych (Anton pokonuje je bez żadnego sprzętu).

Prowadzi bloga: http://www.antonkrupicka.com/blog/

 

Chociaż niemożliwie nam daleko do jego osiągnięć – niewątpliwie jest naszą inspiracją!

na Rysy w 3h? Tour de Runnerzy podjęli wyzwanie!

Tour de Run to nie tylko bieganie!!!

Ten weekend spędziliśmy w Tatrach i nie zamierzamy być skromni - daliśmy czadu!

Morskie Oko było bazą wypadową do naszych polskich dwutysięczników, na których zima rozgościła się już na dobre. Raki, kijki i czekany były niezbędne.

Poza tym bliskie spotkania z łaniami, puchaczami (które wzbudziły wiele emocji;)) oraz z lisami... na szczęście niedźwiedzie nie były nami zainteresowane!

 

Oczywiście wyjazd był w założeniu kondycyjny i daliśmy z siebie wszystko!

Chłopaki spisały się na medal i w 3h zdobyli Rysy!

Taka nasza rozgrzewka przed powrotem do treningów!

tydzień po... kijki - podejście pierwsze ;)

Minął tydzień od maratonu w Dreźnie. Nogi już trochę mniej bolą, pęcherze się pogoiły i chyba po mału wraca ochota na bieganie, pomimo przysięg jakie każdy nas w duchu składał sobie na 39km biegu, "że już nigdy więcej!".

Ale ból i zmęczenie mija a satysfakcja pozostaje! I to ona pcha nas ku nowym wyzwaniom.

I dlatego dzisiaj wróciliśmy do ruchu i spróbowaliśmy nordic walking. Kijki wcale łatwe nie są i dzisiejsze 10km nie było jedynie łatwym spacerkiem!

Pogoda - mimo, iż już w pełni jesienna - rozpieszczała promykami słońca i przede wszystkim brakiem deszczu!

Najdłużej natomiast trwały przygotowania do treningu - szczególnie Dingo był dzisiaj wyjątkowo niesubordynowany! Nawet jak na niego!

Ale daliśmy radę i potem.... zjedliśmy zasłużony serniczek ;)

Maraton Drezno 2014 relacja!

na tydzień przed Dreznem

półmaraton Doliną Samy za nami!

W samo południe stanęliśmy na starcie II Półmaratonu Doliną Samy!

Największe marzenia niektórych z nas - aby złamać 2h niestety już na 8km okazały się niespełnionymi... Zielone baloniki peacemaker'ów niebezpiecznie zaczęły się oddalać... aż znieknęły z naszego horyzontu :(

Na nic był doping tych, dla których 21km w tempie 2h to raczej spacer niż wysiłek życia!

Jedyne pocieszenie to widoki - bo trasa przez rozlewiska, lasy i pola jest piękna!

Od razu przepraszamy wszystkich, którym 'podebraliśmy' (w następującej kolejności): gruszki - sztuk 2, jabłka sztuk - 2, orzech - sztuk 1 ;)